Joubert Yantén – Selk’nam XXI wieku

„Jestem młodym Selk’nam. Nie używam słowa „potomek”, ponieważ mimo mieszanki ras identyfikuję się zupełnie z moją kulturą. Jestem studentem językoznawstwa na Uniwersytecie w Chile i należę do komitetu wykonawczego „Katedra Indigena” na mojej uczelni. Opisuje sam siebie jako osobę głęboko zakorzenioną w rodzimej duchowości animistycznej, częściowo dlatego, że moja matka jest Jo’on (szaman Selk’nam – przyp. tłum.). Stąd moje działania są ukierunkowane głównie na odkrycie natury i jej sił, świata pełnego duchów… Chcę, byśmy na nowo nauczyli się jej słuchać, by nas prowadziła… Wierzę też głęboko w jednego Boga i pośrednictwo naszych przodków, dlatego przed rozpoczęciem jakiejkolwiek pracy polecam się ich opiece, aby pomogli mi odzyskać naszą historię i nie ignorować istnienia naszego narodu Selk’nam. Jestem miłośnikiem mojej kultury i mojej pracy dążącej do rewitalizacji naszych rodzimych języków mniejszościowych (marginalizowanych przez dominujący język), ponieważ wierzę w zrównoważone współistnienie społeczeństw i kultur. Dlatego też pracuje w fundacji EIB (Educación Intercultural Bilingüe – Edukacja Międzykulturowa Dwujęzyczna), aby bronić prawa naszej tubylczej ludności do edukacji we własnych językach, ponieważ dla Indian język jest nie tylko środkiem komunikacji międzyludzkiej, ale także komunikacji z Wszechświatem…”

9629

Twoje zainteresowanie językami ludów Ziemi Ognistej i chęć ich odrestaurowania zaczęła się kiedy miałeś osiem lat. Jak to możliwe w tak wczesnym wieku?

W dzieciństwie przebywałem często w grupach Indian ze środowisk miejskich, zwłaszcza Mapuche i Ajmara. Mój ojciec zachęcał mnie do tego. On sam czuł się szczególnie związany ze wspólnotą Mapuche. Obaj bardzo interesowaliśmy się ich mową i mieliśmy wielkie chęci nauczenia się jak największej ilości indiańskich języków. Właśnie w jednym z tych miejsc zapytano moją mamę o jej etniczne pochodzenie i wówczas dowiedziałem się o naszych korzeniach Selk’nam. Te same osoby pouczyły nas o wielkiej wadze świadomości własnych początków. Tam narodziło się moje pragnienie poznania mojej tożsamości etnicznej i języka jako ważnej jego części.

Posiadasz jakieś dowody twojego pochodzenia Tehuelche i Selk’nam, dokumenty, zdjęcia etc.?

Nigdy nie twierdziłem, że jestem pochodzenia Tehuelche. To, o czym zawsze mówię, to że oba narody Selk’nam i Tchonek nigdy nie chciały się rozdzielić i zawsze zwracały większą uwagę na swoje podobieństwa niż różnice, w przeciwieństwie do Káwesqar i Yahgan. Trzy wielkie nacje: Selk’nam, Haush i Tchonek (Guenakenk i Aonikenk) należymy do jednej grupy Tchon. W Chile ze względu na moje nazwisko po ojcu (Yantén) Mapuche uznają moją przynależność do tego plemienia podobnie jak CONAD I (Consejo para Desarollo Indigena, Rada ds. Rozwoju Wspólnot Indiańskich – przyp. tłum). Jednak co do tego nie mam całkowitej pewności, wobec czego wolę mówić jedynie o moim pochodzeniu Selk’nam. Jedyny „dowód” mojego pochodzenia to świadectwo mojej matki, która z kolei powtarzała informacje uzyskane od swojego ojca itd. Nie wątpimy w słowa naszych matek, kiedy mówią nam: „ten mężczyzna to twój ojciec”, uznajemy to za coś oczywistego, dlatego też i ja nie mam powodów, by podważać słowa mojej matki na temat naszej przynależności etnicznej. Posiadamy też stare, rodzinne zdjęcia, ale nie ma na nich ludowych strojów, ani nic podobnego, jedynie osoby o bardzo charakterystycznych dla tego narodu rysach twarzy, łatwych do rozpoznania. Pamiętam też, że w dzieciństwie słyszałem brata mojego dziadka ze strony matki mówiącego
w kamenká.

Istnieje bardzo niewiele materiałów i nagrań języków Ziemi Ognistej. Z jakich źródeł korzystasz w swojej pracy? W jaki sposób udało Ci się do nich dotrzeć?

To prawda, że istnieje bardzo niewiele nagrań w języku Selk’nam. Pierwsze i najbardziej kompletne materiały to nagrania modlitw Loli Kiepja, ostatniej Selk’nam joon (szaman  ona). Jednakże Lola, podobnie jak dawniejsi joon (szamani), w swoich modlitwach używali ezoterycznego języka służącego do porozumiewania się z duchami. Mimo to, w jej hain yewe (pieśniach) udało mi się wychwycić słowa i całe zwroty w kamenká, które zacząłem spisywać. Chcę dodać, że posiadam także kompletny zbiór tekstów Loli Kiepja sporządzony przez Anne Chapman. Te szamańskie teksty posłużyły mi jedynie do poznania wymowy i artykulacji naszego języka. Gramatykę i słownictwo poznałem na podstawie słowników. W mojej pracy posłużyły mi także zdania, które w dzieciństwie słyszałem od brata mojego dziadka i które dokładnie zapamiętałem, ponieważ używał ich jako nagany w stosunku do nas, dzieci i nie tłumaczył ich na hiszpański. Ich znaczenie udało mi się odszyfrować dopiero niedawno na podstawie słowników. Niewiele jest tych zdań, które pamiętam z dzieciństwa, zaledwie pięć, ale zawsze to więcej niż nic.

Jeżeli chodzi o kwestie wymowy, to wysłuchałem wielu nagrań Techuelches, na przykład tych zrealizowanych przez Anne Montes, czy Marię Manchado, ponieważ brzmienie tego języka jest bardzo podobne do Selk’nam. Myślę, że jeżeli chcemy odtworzyć język, którym już dzisiaj nikt się nie posługuje, najlepsze co możemy zrobić, to oprzeć się na językach, które są jak najbardziej do niego fonetycznie zbliżone (w tym przypadku tehuelche). Różnice między nimi możemy porównać do tych, jakie istnieją na przykład pomiędzy językami hiszpańskim a włoskim. Być może mówię zatem, jak Selk’nam z akcentem tehuelche.

9625

Jednakże, w mojej pracy opieram się głównie na słowniku opracowanym przez salezjańskiego misjonarza Jose Maria de Beauvoir, którego ogromnie szanuję za jego wkład w zachowanie języka Selk’nam. Słownik ten, poza ogromna ilością słów, a nawet całych wyrażeń, zawiera bardzo dogłębnie opracowaną analizę gramatyki Selk’nam porównaną z gramatyką tehuelche, a nawet wyjaśnienia licznych zwrotów pozawerbalnych. Korzystam też ze słownika Tonelli’ego i książki opracowanej przez Carlosa Gallardos. Mówi on w niej o swoim zamiarze zachowania dawnego języka Selk’nam, którym w owych czasach posługiwali się jeszcze staruszkowie i „dzicy”, zwłaszcza ci, mieszkający na północy wyspy, gdyż – jak twierdzi – język mieszkańców południa był już wówczas „zanieczyszczony” słowami pochodzącymi z yangan. Zapisuje jedynie słowa, którymi posługiwali się starcy, gdyż – jak zauważa – ówczesne młode pokolenie używało słów z innych dialektów. Opisuje także bardzo dobrze komunikację pozawerbalną „nieucywilizowanej” części Indian Selk’nam. Posługiwałem się także książkami Anne Chapmann i Martina Guisinde. W ten sposób, opierając się na nagraniach jak i materiale pisanym, mogłem po części „odzyskać” język selk’nam-kamenká zarówno od strony fonetycznej, jak i gramatycznej.

Jestem jednakże świadomy tego, że mówię językiem zrekonstruowanym, najwierniej jak to tylko możliwe, ale zapewne różniącym się od tego, którym posługiwali się moi przodkowie. Był to jednak krok, który musiałem postawić, aby wskrzesić mowę mojego ludu, odnaleźć moją własną tożsamość kulturową i móc wyrażać we własnym języku uczucia, których nie oddaje żaden inny…

Polem twoich zainteresowań jest jedynie język, czy także szerzej rozumiana kultura, zwyczaje, sposób życia tamtych ludzi?

Oczywiście, że interesuje mnie kultura pojęta znacznie szerzej: ich rozumienie świata, zwyczaje, tańce, ceremonie, wierzenia, kosmogonia, znajomość naturalnych cyklów Ziemi. Wszystko to staram się zlepiać i czynić częścią mnie samego w miarę, jak wzrasta moja wiedza. Jest wiele rzeczy, które przekazano mi już w dzieciństwie, a których z kolei moja mama nauczyła się od mojego dziadka, jak na przykład naturalne leki, czy nasza animistyczna religia Selk’nam. Tego wszystkiego nie można się nauczyć z książek, ale na szczęście są to fundamenty naszej kultury, które zawsze były obecne w mojej rodzinie. Moje studia nad językiem wynikają z tego pragnienia coraz głębszego poznania własnej kultury i mojej identyfikacji z nią, zrozumienia świata, który mnie otacza i możliwości wyrażania się we własnym języku. Języku, którym mówiono przez tysiące lat,
a który teraz próbuję zrekonstruować i mam nadzieję w przyszłości przywrócić go do życia.

W jakiś sposób utożsamiasz się z Indianami Selk’nam?

Oczywiście! Nie jestem tylko potomkiem Selk’nam. Jestem członkiem ludu Selk’nam Chon. Tam, na południu, ludzie zwykle mówią o sobie: „jestem potomkiem Selk’nam, czy
Yahgan, czy Kawesqar”, dlatego że są mieszanej krwi. Myślą, że Selk’nam byli „czystej rasy”. Ja jednak mówię o sobie, że jestem Selk’nam bez względu na inne „domieszki”. Mówię językiem selk’nam-kawenká (tak zdecydowałem), używam z dumą mojego tari (charakterystycznych rysunków na twarzy) i po prostu czuję się Selk’nam. Myślę, że jestem nowoczesnym Selk’nam dwudziestego pierwszego wieku. Który lud dzisiaj nie posiada mieszanej krwi? Można ich policzyć na palcach jednej reki. Nieważne co się stało z językiem, ja mówię językiem zrekonstruowanym, czy – jak go nazywam – makká-selk’nam-kamenká. Już przede mną młodzi posługiwali się językiem różnym od tego, którym mówili ich dziadkowie. Wszystko się zmienia, ewoluuje i języki też, to jest naturalny proces.

Myślisz, że masz jakieś specjalne zadanie w stosunku do ludów Ziemi Ognistej?

Moja misja jest specjalna dla tych, którzy za taką ją uważają. Chcę przywrócić do życia kulturę, która jak dotąd przetrwała tylko w ustnym przekazie: nasze zwyczaje, ceremonie, popularne gry i zabawy, wierzenia, mity i legendy… Chcę, aby lud Selk’nam został oficjalnie uznany w Chile (w Argentynie już się to dokonało) i wpisany do konstytucji, by w przyszłości mógł starać się o zwrot swoich świętych ziem, które teraz są bezczeszczone. Pragnę ożywić nasz język tak, aby został on wprowadzony do oficjalnego programu nauczania w naszym regionie, by w przyszłości młodzi nadchodzących pokoleń mogli używać go z dumą i ze świadomością przynależności do ludu, który zamieszkiwał te ziemie od tysięcy lat, troszcząc się o nią i wciąż jeszcze mogący nas wiele nauczyć.

W czasie swojej pracy miałeś bezpośredni kontakt z potomkami ludów Ziemi Ognistej, czy też opierałeś się jedynie na nagraniach i pisemnych świadectwach?

Mam bardzo bliski kontakt z rodziną Yahgan-Calderón i wielu przyjaciół Kawésqar, z którymi odwiedzamy się wzajemnie. Rozmawiałem także przez internet z Indianami Selk’nam z Argentyny. Planujemy nawet wspólne spotkanie w niedalekiej przyszłości. Oczywiście mam nadzieje włączyć te wszystkie osoby do pracy nad rekonstrukcją kultury Selk’nam.

Rozmawiała i tłumaczyła: Urszula Zofia Wolna