Przedmowa do artykułu Carmen Aguilery „Otomi, obrońcy granic. Przypadek Tlaxcali”

Ceza­ry Cie­ślak
rece­ived: 17.07.2014 | publi­shed onli­ne: 10.10.2019
Link skró­co­ny: http://tiny.cc/5brbez

Arty­kuł Car­men Agu­ile­ry [1] pre­zen­tu­je zapo­mnia­ny ele­ment woj­sko­wo­ści Mezo­ame­ry­ki, pod­kre­śla­jąc rolę, jaką odgry­wa­li wojow­ni­cy z ludu Oto­mi [2]. Zapi­sa­li się oni w histo­rii, mię­dzy inny­mi peł­niąc funk­cję obroń­ców gra­nic, np. w pań­stwie Tara­sków (Has­sig 1992: 254), czy – jak uka­zu­je to poniż­szy arty­kuł – gra­nic pre­ko­lum­bij­skiej Tla­xca­li. Oto­mi w for­mie roz­pro­szo­nej zamiesz­ki­wa­li środ­ko­wy Mek­syk, nato­miast w zagęsz­czo­nej pogra­ni­cze pań­stwa Mexi­ków, Tara­sków oraz Met­zi­tlánu. Z cza­sem część ich spo­łecz­no­ści ule­gła asy­mi­la­cji, głów­nie z lud­no­ścią mówią­cą w nahu­atl, cze­go pozo­sta­ło­ścią są topo­ni­my na zie­miach zamiesz­ka­łych przez Nahua, np. Otom­pan (obec­nie Otum­ba). Oto­mi sami nazy­wa­li sie­bie ina­czej. Dys­po­nu­je­my kil­ko­ma spo­so­ba­mi zapi­su: ñähñu, hñätho, hñähñu, jak rów­nież ñätho i ñähño (Bar­rien­tos López 2004, More­no Alcán­ta­ra 2006). W momen­cie przy­by­cia Hisz­pa­nów do dzi­siej­sze­go Mek­sy­ku Oto­mi nie two­rzy­li samo­dziel­nych, sil­nych orga­ni­zmów pań­stwo­wych na mia­rę Mexi­ków, Tara­sków czy Mixte­kow. Jed­nak­że za spra­wą swo­ich umie­jęt­no­ści na polu wal­ki byli ich istot­nym kom­po­nen­tem. Zasły­nę­li m.in. z noc­nych ata­ków, co było w Mezo­ame­ry­ce rzad­ko­ścią (Has­sig 1988: 95). Z uwa­gi na doświad­cze­nie wojen­ne, a tak­że roz­pro­szo­ny cha­rak­ter ich zamiesz­ki­wa­nia, zaj­mo­wa­li się służ­bą przy­gra­nicz­ną. Mie­li za zada­nie strzec gra­nic przed nagły­mi ata­ka­mi, sta­no­wiąc pierw­szą linię obro­ny. Z per­spek­ty­wy histo­rii pol­skiej woj­sko­wo­ści może­my ich przy­rów­nać do Kor­pu­su Ochro­ny Pogra­ni­cza z okre­su II Rze­czy­po­spo­li­tej. Z powo­du tak zna­czą­cych walo­rów wojen­nych jeden z „zako­nów” w Tenoch­ti­tla­nie nazwa­no oto­mitl (lm. oton­tin), jed­nak­że zło­żo­ny był on wyłącz­nie z miej­sco­wych, a nie wła­ści­wych Oto­mi. Jed­no­cze­śnie, mimo ich sła­wet­nej walecz­no­ści, Mexi­ko­wie trak­to­wa­li ich lek­ce­wa­żą­co (Ber­dan 1992: 376, 393; Has­sig 1992: 250). Jed­nak­że nie doty­czy­ło to wszyst­kich Oto­mi. Część z nich mia­ła osią­gać sta­tus tla­ca­ne­mi­liz­tli, czy­li „ludz­ki [cywi­li­zo­wa­ny] spo­sób życia” (Ber­nar­di­no de Saha­gún, cyt. za: Olko 2010: 139–140).

[1] War­to napi­sać kil­ka słów o for­mie tek­stu, któ­ry Pań­stwu pre­zen­tu­je­my. Nie­ste­ty spe­cy­fi­ka uży­te­go języ­ka czę­sto utrud­nia­ła dokład­ny prze­kład. W związ­ku z tym musie­li­śmy cza­sa­mi pre­cy­zo­wać sens wypo­wie­dzi, uży­wa­jąc do tego wtrą­ceń i wyja­śnień, któ­re umiesz­cza­li­śmy w nawia­sach kwa­dra­to­wych. Popra­wi­li­śmy nie­któ­re błę­dy gra­ma­tycz­ne i sty­li­stycz­na, a tak­że kil­ku­krot­nie zasto­so­wa­li­śmy czas prze­szły zamiast wystę­pu­ją­ce­go w tek­ście teraź­niej­sze­go. W kil­ku miej­scach, w któ­rych autor­ka opie­ra się na danej publi­ka­cji (np. Gib­son 1966), a gdzie uby­ło frag­men­tów z cyto­wa­ne­go dzie­ła, redak­cja „Indi­ge­ny” uzu­peł­ni­ła bra­ki. Pomi­mo naszych sta­rań nie pozwo­li­ło to jed­nak pozbyć się wszyst­kich nie­do­sko­na­ło­ści tek­stu. Z wiel­ką nadzie­ją liczy­my jed­nak na wyro­zu­mia­łość naszych Czy­tel­ni­ków.
[2] Zapro­po­no­wa­ne spo­lsz­cze­nie: Oto­mio­wie, r.m. Oto­mi, r.ż. Oto­mij­ka (Rataj­ski i in. 1955: 25), wyra­zu z języ­ka hisz­pań­skie­go (Oto­mí) nie przy­ję­ło się w pol­skiej lite­ra­tu­rze.

Czy­taj dalej:
http://indigena.edu.pl/6/Przedmowa_do_artykulu_Carmen_Aguilery_Otomi,_obro%C5%84cy_granic._Przypadek_Tlaxcali_-_Cezary_Cieslak.pdf