Archiwa tagu: escritura

Czy można pisać, nie używając alfabetu? Sposoby kodowania informacji w wybranych indiańskich księgach środkowego Meksyku

Kata­rzy­na Mikul­ska
rece­ived: 27.01.2017 | publi­shed onli­ne: 26.04.2020
Link skró­co­ny: https://tiny.pl/7mcl2 | (roz­kła­dów­ki) https://tiny.pl/7mcls

Księ­gi daw­nej Mezo­ame­ry­ki, zwa­ne popu­lar­nie kodek­sa­mi (códi­ces), od lat budzą zain­te­re­so­wa­nie bada­czy przed­hisz­pań­skie­go i kolo­nial­ne­go Mek­sy­ku, ale tak­że przed­sta­wi­cie­li innych dys­cy­plin i coraz więk­sze­go gro­na szer­szej publicz­no­ści. Księ­gi te nazy­wa­ne są „kodek­sa­mi”, jed­nak­że nie mają nic wspól­ne­go z zapi­sem praw, gdyż nazwa zosta­ła im przy­pi­sa­na ze wzglę­du na zna­cze­nie tego sło­wa – „sta­ra księ­ga ręko­pi­śmien­na” (SJP on-line, hasło „kodeks”). Nie­mniej, ta „sta­ra księ­ga ręko­pi­śmien­na” powin­na też powstać z „sze­re­gu skła­dek, uło­żo­nych jed­na na dru­giej i spo­jo­nych ze sobą u grzbie­tu” (SJP), a tego warun­ku już nie speł­nia żaden z manu­skryp­tów przed­hisz­pań­skich. Mają one bowiem prze­róż­ne for­my – mogą być zro­bio­ne na dłu­gich pasach per­ga­mi­nu bądź papie­ru zwa­ne­go ama­te [2] zro­bio­ne­go z kory fiku­sa (Ficus sp.; López Bin­nqüist 2003: 80–81). Naj­czę­ściej były zgi­na­ne tak, że two­rzy­ły for­mę har­mo­nij­ki, ale mogły też być zro­lo­wa­ne lub zosta­wio­ne jako poje­dyn­cze plan­sze. W epo­ce kolo­nial­nej, wraz z poja­wia­niem się papie­ru euro­pej­skie­go, do pro­duk­cji ksiąg zaczę­to uży­wać rów­nież tego mate­ria­łu i wte­dy już fak­tycz­nie mia­ły for­mę „kodek­su”, czy­li książ­ki, któ­rej stro­ny są połą­czo­ne ze sobą na grzbie­cie [3]. Nie ozna­cza­ło to jed­nak cał­ko­wi­te­go odej­ścia od daw­nych roz­wią­zań, gdyż nadal wytwa­rza­no indiań­skie księ­gi na papie­rze ama­te, choć już tyl­ko z rzad­ka skła­da­no je w tra­dy­cyj­ny spo­sób [4]. Praw­do­po­dob­nie ostat­nim doku­men­tem wyko­na­nym na skó­rze, któ­ry się zacho­wał do dziś, jest Kodeks Sel­den, o tyle cie­ka­wy, iż mimo że zro­bio­ny w epo­ce kolo­nial­nej – na co wska­zu­ją daty wyda­rzeń chro­no­lo­gicz­nie przy­pa­da­ją­cych na ten etap – nie wyka­zu­je on żad­nych wpły­wów euro­pej­skich (Jan­sen, Pérez 2000: 25; Batal­la 2008: 309).

Tema­ty­ka indiań­skich ksiąg jest rów­nież nie­zwy­kle róż­no­rod­na. Mogą one zawie­rać spi­sy danin, a więc mieć cha­rak­ter eko­no­micz­ny; mogą zawie­rać histo­rie i gene­alo­gie rodów kró­lew­skich, jak to jest w przy­pad­ku kodek­sów mixtec­kich; mogą opi­sy­wać histo­rię dane­go regio­nu, jak np. mia­sta Tetz­co­co i sąsia­du­ją­cych z nim miast-państw z Doli­ny Mek­sy­ku; mogą też być „świę­ty­mi księ­ga­mi”, w któ­rych wyko­rzy­stu­jąc cykle kalen­da­rzo­we, zamiesz­czo­no infor­ma­cje mają­ce słu­żyć celom dywi­na­cyj­nym. W epo­ce kolo­nial­nej powsta­ły tak­że kodek­sy jesz­cze inne­go rodza­ju, będą­ce swe­go rodza­ju akta­mi wła­sno­ści zie­mi, któ­re wyko­rzy­sty­wa­no w roz­pra­wach sądo­wych (jak np. Kodeks Pièces du pro­cès de Pablo Oce­lotl ) i któ­rych spe­cy­ficz­nym rodza­jem są tzw. kodek­sy Techia­loy­an. Zro­bio­no je w póź­nej epo­ce kolo­nial­nej (koniec XVII i począ­tek XVIII wie­ku), naj­praw­do­po­dob­niej w warsz­ta­cie don Die­go Gar­cía de Men­do­za Moc­te­zu­ma (Wood 2008: 6), w któ­rym pro­du­ko­wa­no nowe, acz­kol­wiek uda­ją­ce znacz­nie star­sze kodek­sy zawie­ra­ją­ce histo­rię kon­kret­nych miast i wio­sek. Pozo­sta­wia­jąc z  boku doku­men­ty wytwo­rzo­ne stric­te dla potrzeb spo­łe­czeń­stwa epo­ki kolo­nial­nej, war­to przy­po­mnieć kla­sy­fi­ka­cję kodek­sów doko­na­ną przez Maar­te­na Jan­se­na (2002: 285), a mia­no­wi­cie, że dzie­lą się one na „opi­su­ją­ce” (descrip­ti­vos) i „zale­ca­ją­ce” (pre­scrip­ti­vos). Pierw­sze z nich mają opi­sy­wać to, co już się wyda­rzy­ło, a dru­gie to, co może się wyda­rzyć. Tym samym rysu­nek prze­sta­wia­ją­cy pło­ną­cą świą­ty­nię w księ­dze histo­rycz­nej ozna­czać będzie kon­kwi­stę, któ­ra już mia­ła miej­sce, zaś w księ­dze dywi­na­cyj­nej (reli­gij­nej) moż­li­wość pod­bo­ju – czy też bycia pod­bi­tym, z zacho­wa­niem owej cha­rak­te­ry­stycz­nej dla wyrocz­ni dwuznaczności.

Celem tego arty­ku­łu jest porów­na­nie, choć ze wzglę­du na ogra­ni­cze­nia wła­ści­we arty­ku­łom tyl­ko czę­ścio­we, trzech ksiąg o podob­nym stop­niu skom­pli­ko­wa­nia, ale nale­żą­cych do wyżej wymie­nio­nych dwóch kate­go­rii, Kodek­su Bor­gia oraz Kodek­su XolotlKodek­su Vin­do­bo­nen­sis. Porów­na­nie to będzie prze­pro­wa­dzo­ne nie tyle pod kątem tre­ści, ile zasto­so­wa­nych w nich roz­wią­zań wła­ści­wym środ­ko­wo­mek­sy­kań­skie­mu sys­te­mo­wi komu­ni­ka­cji gra­ficz­nej. Celo­wo w sło­wie wstęp­nym nie uży­wam jesz­cze kate­go­rii „pismo”, gdyż praw­do­po­dob­nie wie­lu mezo­ame­ry­ka­ni­stów nie zgo­dzi­ło­by się ze mną, aby w ten spo­sób okre­ślić całość ana­li­zo­wa­ne­go kodu gra­ficz­ne­go (por. Whit­ta­ker 2009: 51–52, 2011: 935, 2019: 299–300; Batal­la 1995: 525 pas­sim, 2008a: 173, 177–182; Prem 2008: 16; Laca­de­na 2008: 8), choć w dal­szej czę­ści arty­ku­łu odnio­sę się do tej kwe­stii. Wie­le prze­my­śleń i wnio­sków doty­czą­cych teo­rii pisma, do któ­rych będę się odwo­ły­wać, zosta­ło prze­ze mnie znacz­nie dokład­niej przed­sta­wio­nych w tek­ście z 2015 roku (Mikul­ska 2015: 173–352), gdzie rów­nież roz­wa­ża­łam zagad­nie­nia zwią­za­ne z dys­kur­sem gra­ficz­nym (2015: 357–476). Niniej­szy arty­kuł sta­wia sobie za cel zasto­so­wa­nie uzy­ska­nych uprzed­nio wyni­ków do uka­za­nia spo­so­bów kody­fi­ko­wa­nia infor­ma­cji przy uży­ciu powierzch­ni gra­ficz­nej, czy­li wyko­rzy­sta­nia tzw. nota­cyj­nej zasa­dy dzia­ła­nia (zob. dalej) już nie tyl­ko w księ­gach dywi­na­cyj­nych, ale rów­nież histo­rycz­nych – tu przede wszyst­kim w Kodek­sie Xolotl.

[1] Pro­jekt został sfi­nan­so­wa­ny ze środ­ków Naro­do­we­go Cen­trum Nauki przy­zna­nych na pod­sta­wie decy­zji numer xncn-kr-0011/122/13. Nie­któ­re z zało­żeń teo­re­tycz­nych tego arty­ku­łu są roz­wi­nię­te w mojej książ­ce z 2015 roku. Dzię­ku­ję Agniesz­ce Bry­lak za cen­ne komen­ta­rze i wska­zów­ki.
[2] Z języ­ka nahu­atl amatl: „papier”, ale tak­że „list”, „książ­ka”, a nawet „pismo” i „czy­ta­nie” (Moli­na 1571 [2]: f. 4v; Caro­chi 1645 i Ms. 362 z BnF w: Gran Dic­cio­na­rio Nahu­atl, dalej GDN).
[3] W lite­ra­tu­rze przed­mio­tu poja­wia się infor­ma­cja, że indiań­skie kodek­sy wyko­ny­wa­no tak­że na papie­rze zro­bio­nym z włók­na aga­wy (np. López Bin­nqüist 2003: 81). Rze­czy­wi­ście, zacho­wał się jeden doku­ment zna­ny jako Plan na papie­rze z aga­wy (Pla­no en papel de magu­ey), nie­mniej, o ile mi wia­do­mo, do dziś nie zba­da­no mate­ria­łu, na któ­rym kodeks ten został wyko­na­ny – podob­nie jak w przy­pad­ku ksiąg wyko­na­nych na skó­rze, o któ­rej się mówi, że jest skó­rą jele­nia, jed­nak­że bada­cze opie­ra­ją się tu tyl­ko na danych etno­hi­sto­rycz­nych (Batal­la 2008b: 320). W epo­ce kolo­nial­nej, głów­nie w regio­nie La Mixte­ca, poja­wi­ły się tak­że doku­men­ty na płót­nie, przed­sta­wia­ją­ce gene­alo­gię ary­sto­kra­tycz­nych rodów i prze­zna­czo­ne do powie­sze­nia na ścia­nie. Jeden z naj­wspa­nial­szych oka­zów tego rodza­ju kodek­su, Lien­zo de Coixtla­hu­aca II albo Seler II, znaj­du­je się w Muzeum Etno­gra­ficz­nym w Ber­li­nie.
[4] Przy­kła­da­mi tego rodza­ju ksiąg są doku­men­ty zna­ne jako Kodeks Botu­ri­ni, Kodeks Bor­bo­ni­cus i Tona­la­matl de Aubin, jed­nak­że pocho­dze­nie kolo­nial­ne czy przed­hisz­pań­skie Kodek­su Bor­bo­ni­cus jest wciąż dys­ku­to­wa­ne (por. Grau­lich 2008; Batal­la 1994).

Czy­taj dalej:
http://indigena.edu.pl/6/Czy_mozna_pisac,_nie_uzywajac_alfabetu_Sposoby_kodowania_informacji_w_wybranych_indianskich_ksiegach_srodkowego_Meksyku_-_Katarzyna_Mikulska.pdf

Roz­kła­dów­ki
http://indigena.edu.pl/6/Czy_mozna_pisac,_nie_uzywajac_alfabetu_Sposoby_kodowania_informacji_w_wybranych_indianskich_ksiegach_srodkowego_Meksyku_-_Katarzyna_Mikulska_(rozkladowki).pdf